Czy SPOCs są lepszą opcją dla edukacji online niż MOOCs?
Wyższe wykształcenie może być uważane za luksus dla wielu ludzi na całym świecie. Jeśli umieścimy to na spektrum od czarnego do białego, możemy pogrupować kraje na co najmniej trzy odcienie: białawy, szarawy i czarniawy.
Dania, na przykład, należałaby do części białej. Szkolnictwo wyższe w Danii jest bezpłatne, a stypendia i granty studenckie są bardzo dostępne. Ta biaława część jest jednak bardzo mała.
Po drugiej stronie spektrum znajdują się kraje, w których większość ludności może jedynie marzyć o wyższym wykształceniu, ponieważ tylko nieliczni - elita - mają do niego dostęp. Ta czarnowidzka część jest bardzo duża.
Ale największa część wspomnianego spektrum to ta szarawa. W krajach tego obszaru edukacja wyższa jest dostępna dla każdego - teoretycznie przynajmniej. Ale o ile studenci nie pochodzą z dość zamożnych rodzin lub nie wygrali na loterii, edukacja wyższa ma dla nich dużą cenę - długi studenckie. Wielu amerykańskich lub europejskich studentów może się z tym identyfikować.
Czy nie byłoby miło, gdyby wszyscy na świecie należeli do białej części spektrum? Z pewnością tak by było, prawda?
MOOCs: wysokie aspiracje i wysokie rozczarowania
Powyższa idea jest szlachetna, a masowe otwarte kursy online, lepiej znane jako MOOCs, są uważane za rozwiązanie problemu dostępu do edukacji wyższej na całym świecie.
MOOCs obiecują każdemu studentowi na tym świecie miejsce w pierwszym rzędzie na każdym prestiżowym kursie uniwersyteckim, w którym mają zamiar uczestniczyć, za darmo. Oznacza to świat studentów zbliżających się do równych praw do edukacji, nie ograniczonych granicami fizycznej klasy i zachęcanych do aktywnego uczenia się.
Jedynym warunkiem wstępnym jest połączenie z Internetem, a przy rozbudowanym zasięgu Internetu nie powinno to stanowić większego problemu.
Ale jest duża podróż od teorii do praktyki. Łączność online może nie być naprawdę ważnym problemem, ale MOOCs stanęły przed ścianą innych, ważniejszych kwestii.
Platformy MOOC, takie jak Coursera, Udemy, czy Udacity, mają ogromną liczbę zapisanych studentów na swoje kursy, a jednocześnie karygodnie niską liczbę absolwentów. W 2013 roku ponad 90% słuchaczy MOOC nie ukończyło swoich kursów, a wielu z nich nawet nie zaczęło kursów, na które się zapisało. Dane za 2015 rok są lepsze, ze średnim wskaźnikiem ukończenia na poziomie 15%, ale nadal są mało satysfakcjonujące.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest mnóstwo, wszystkie wynikają z niskich wskaźników zaangażowania. Studenci mają problemy z samoregulacją, ustalaniem celów nauki i trzymaniem się swojej ścieżki edukacyjnej. Często nie mają wystarczająco dużo czasu, aby poświęcić się poważnemu kursowi i nie mają motywacji, aby przejść przez to wszystko: certyfikat MOOC nie dodaje zbyt wiele wartości. Ponadto, niektórym studentom może być bardzo trudno dostosować się do środowiska nauki wyłącznie online.
Nie zapominajmy o nauczycielach, niektórzy z nich dzielą się cyfrowym analfabetyzmem uczniów, którzy mają problem z nadążaniem za ilością treści generowanych przez użytkowników do sprawdzenia i ocenienia. Prowadzi to do słabej informacji zwrotnej ze strony nauczycieli, a w rezultacie do niskiego poziomu zaangażowania i niskich wskaźników ukończenia studiów.
SPOCs: skalowanie w dół dla najlepszych rezultatów
Jedną z rzeczy, o której entuzjaści MOOCs zdają się zapominać jest to, że
Zmiana nie jest wydarzeniem; jest to proces.
Wszyscy zaangażowani w szkolnictwo wyższe - studenci, nauczyciele, uczelnie i inni interesariusze - potrzebują czasu i efektywnych projektów na małą skalę, aby dokonać przejścia z czarnej i szarej strony spektrum szkolnictwa wyższego na białą. Nie ulega wątpliwości, że aby odnieść sukces, ci z czarnej części potrzebują więcej czasu i bardziej efektywnych projektów na małą skalę niż ci z części szarej.
Żyjemy w okresie przejściowym, a SPOCs - małe prywatne kursy online - pomagają nam przez niego przejść.
Na pierwszy rzut oka SPOCs są nową i ulepszoną wersją MOOCs. Ale nie są one bynajmniej nowe. Koncepcja ukierunkowanych kursów istnieje już od dziesięcioleci. Ludzie po prostu nazywali to inaczej.
SPOCs są skierowane do studentów uniwersytetu na terenie kampusu (nie do wszystkich, wszędzie), są prywatne (nie otwarte) i nie są do końca darmowe (studenci za nie płacą).
SPOCs pomagają nauczycielom wdrożyć odwróconą klasę. Na przykład, mogą dać studentom zadania do przeczytania i mogą sprawdzić, czy je wykonali (lub nie), a co najważniejsze, które części materiałów dydaktycznych sprawiły im problem - jeszcze przed rozpoczęciem zajęć. W ten sposób nauczyciele mogą wykorzystać czas w klasie na posortowanie wszystkich trudnych części, dać konstruktywną informację zwrotną i skupić się bardziej na praktycznych aspektach.
SPOCs pomagają studentom bardziej zaangażować się w kurs. Otrzymują wsparcie, którego potrzebują, kiedy go potrzebują i dzięki temu trzymają się swojej ścieżki nauki. Wykorzystują swój czas bardziej efektywnie i są bardziej zmotywowani, aby osiągnąć mistrzostwo i otrzymać za to uznanie: prawdziwe punkty na prawdziwy stopień naukowy.
Wyniki SPOCs naprawdę mówią same za siebie. SPOCs pozwalają profesorom na pełniejsze zaangażowanie wybranej grupy uczniów, którzy z kolei korzystają z intensywnego, osobistego kursu. EdX i Microsoft przeprowadziły eksperyment i wszyscy byli zaskoczeni jego wynikami. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.
Tak więc, czy SPOCs są lepszą opcją dla edukacji online niż MOOCs?
Odważę się powiedzieć, że tak. Przynajmniej na razie.
SPOCs są bliższe celom instytucji szkolnictwa wyższego: przygotować dzisiejszych studentów, aby stali się jutro wysoce utalentowanymi członkami siły roboczej. Małe prywatne kursy online nie zastępują nauczycieli; SPOCs są pomocnikami nauczycieli. Ponadto, torują one drogę dla przyszłych, bardziej udanych MOOCs.
Jakie jest Twoje stanowisko w tej sprawie? Czy się zgadzasz? Podziel się swoimi przemyśleniami w sekcji komentarzy.
